RSV nie wybiera. Rodzice apelują o powszechną ochronę najmłodszychRodzice apelują o powszechną ochronę najmłodszych Rodzice apelują o powszechną ochronę najmłodszych
Ponad 102 tysiące zakażeń RSV zgłoszono w Polsce w pierwszych miesiącach 2026 roku. Za tymi statystykami kryją się historie najmłodszych pacjentów i ich rodzin – zarówno tych, którym udało się zapewnić ochronę przed wirusem, jak i tych, którzy doświadczyli dramatycznych konsekwencji zakażenia. Eksperci ostrzegają, że kolejny wzrost zachorowań może nadejść już na przełomie roku. Choć medycyna dysponuje skutecznymi metodami profilaktyki, Polska nadal nie zapewnia powszechnego dostępu do niej wszystkim niemowlętom. Dlatego właśnie teraz, zanim nadejdzie kolejna fala zakażeń, potrzebne są rozwiązania, które pozwolą objąć ochroną wszystkie niemowlęta.
RSV, czyli syncytialny wirus oddechowy, jest jedną z najczęstszych przyczyn infekcji układu oddechowego u dzieci. U starszych dzieci i dorosłych zakażenie często przypomina zwykłe przeziębienie, któremu towarzyszą katar, kaszel czy gorączka. Dla niemowląt wirus może jednak stanowić znacznie poważniejsze zagrożenie. Co istotne, nie dotyczy ono wyłącznie wcześniaków czy dzieci z chorobami współistniejącymi. Prawie 95% dzieci hospitalizowanych z powodu RSV w Polsce nie wykazywało przed zachorowaniem żadnego z czynników ryzyka ciężkiego przebiegu choroby.
– RSV jest jednym z najważniejszych patogenów zakażeń dolnych dróg oddechowych u niemowląt. U noworodków i małych niemowląt może szybko prowadzić do zapalenia oskrzelików i niewydolności oddechowej wymagającej tlenoterapii, a w cięższych przypadkach także wentylacji mechanicznej. Co istotne, ciężki przebieg infekcji może wystąpić również u dzieci urodzonych o czasie i dotychczas zdrowych, co utrudnia przewidywanie ryzyka klinicznego – podkreśla dr hab. n. med. i n. o zdr. Paweł Krajewski, specjalista neonatologii w dokumencie „Kompas gotowości na RSV niemowląt” Fundacji Instytutu Matki i Dziecka.
KIEDY RSV ATAKUJE NAJMOCNIEJ?
Sezon zakażeń RSV w Polsce przypada przede wszystkim na miesiące jesienno-zimowe, a największe nasilenie zachorowań obserwuje się zwykle zimą i na początku wiosny. Oznacza to, że październik jest ważnym momentem na przygotowanie do kolejnej fali infekcji, zanim liczba zakażeń zacznie gwałtownie rosnąć.
Dane z ostatnich miesięcy pokazują, jak dużym zagrożeniem pozostaje RSV, szczególnie dla najmłodszych dzieci. W 2025 roku do końca listopada odnotowano w Polsce ponad 93 tysiące zakażeń, z czego ponad 33 tysiące dotyczyło dzieci poniżej 2. roku życia. Oznacza to, że więcej niż co trzecie zakażenie wystąpiło właśnie w tej grupie wiekowej. Początek 2026 roku przyniósł kolejną falę infekcji. Od stycznia do pierwszych dni kwietnia zgłoszono ponad 102 tysiące wszystkich przypadków RSV, a największe nasilenie zakażeń wśród dzieci do 4. roku życia przypadło na marzec. W szczytowym tygodniu odnotowano blisko 671 przypadków na 100 tysięcy dzieci w tej grupie wiekowej.
Dlaczego RSV rozprzestrzenia się tak szybko? Wirus łatwo przenosi się w codziennych kontaktach, także w najbliższym otoczeniu dziecka. Rodzice, rodzeństwo czy dziadkowie mogą nieświadomie stać się źródłem zakażenia dla niemowlęcia, którego układ odpornościowy dopiero się rozwija. Z kolei wysoka zakaźność wirusa RS powoduje gwałtowne zwiększenie liczby zakażeń w krótkim czasie, co bezpośrednio przekłada się na wzrost hospitalizacji niemowląt. Dodatkowo większość zakażeń pochodzi z kontaktu z bliskimi – 54,8% transmisji pochodzi od najbliższego otoczenia dziecka, co sprawia, że nawet zdrowe noworodki są narażone na zakażenie tuż po urodzeniu.
Jak wskazał w pierwszej połowie października Główny Inspektor Sanitarny, dr Paweł Grzesiowski, wzrostu liczby zakażeń RSV należy spodziewać się na przełomie roku. Podkreślił również, że wirus stanowi szczególne zagrożenie m.in. dla niemowląt.
RÓŻNE DOŚWIADCZENIA, JEDEN APEL RODZICÓW
W połowie września 2025 roku w Poznaniu dwie pary bliźniąt urodzonych przedwcześnie – Leon i Sofia oraz Mieszko i Melania – jako pierwsze dzieci w Polsce zostały objęte profilaktyką RSV z wykorzystaniem długo działających przeciwciał monoklonalnych. Choć były wcześniakami, nie kwalifikowały się do obowiązującego programu lekowego. Dzięki wsparciu szpitala rodzice mogli jednak zapewnić im ochronę bez ponoszenia kosztów.
Inaczej potoczyła się historia Marianki, która przyszła na świat w 25. tygodniu ciąży, ważąc zaledwie 780 gramów. Pierwsze cztery miesiące życia spędziła w szpitalu, a po powrocie do domu stopniowo nadrabiała zaległości rozwojowe. W pierwszym roku życia była objęta profilaktyką RSV i nie przechodziła poważniejszych infekcji. Tuż przed drugimi urodzinami zaczęła samodzielnie chodzić – był to ogromny sukces, na który wraz z rodzicami długo pracowała. Niespełna miesiąc później, gdy nie była już objęta profilaktyką, zachorowała na RSV. Zakażenie miało ciężki przebieg i wymagało hospitalizacji, żywienia dożylnego oraz tlenoterapii. Jak relacjonuje jej mama, po chorobie u dziewczynki rozpoznano mózgowe porażenie dziecięce, które wiążą z przebytym zakażeniem i niedotlenieniem. Marianka musiała ponownie uczyć się chodzić, a dziś wymaga regularnej rehabilitacji, aby utrzymywać sprawność.
– Dane pokazują, że RSV może prowadzić do ciężkiego przebiegu choroby także u dzieci, które wcześniej nie miały żadnych czynników ryzyka. Dlatego dyskusja o ochronie przed RSV nie powinna dotyczyć wyłącznie wybranych grup pacjentów, ale wszystkich niemowląt. Z perspektywy rodzin najważniejsze jest, aby o dostępie do ochrony nie decydował przypadek ani miejsce zamieszkania dziecka – każde dziecko zasługuje na równą szansę ochrony – podsumowuje Szymon Chrostowski, Prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie, organizator kampanii Zdrowy Start – Silne Dziecko.
Choć doświadczenia obu rodzin są zupełnie różne, ich przekaz jest wspólny – każde dziecko powinno mieć możliwość skorzystania z profilaktyki RSV. Historie bliźniąt i Marianki pokazują, dlaczego tak ważne jest zapewnienie najmłodszym dostępu do ochrony, zanim dojdzie do zakażenia i jego potencjalnie poważnych konsekwencji.
POTRZEBNE SĄ ROZWIĄZANIA SYSTEMOWE
Współczesna medycyna oferuje metody pozwalające istotnie ograniczyć ryzyko ciężkiego przebiegu zakażenia RSV. Jedną z nich jest immunizacja z wykorzystaniem długo działających przeciwciał monoklonalnych. W odróżnieniu od szczepienia, które pobudza organizm do samodzielnego wytworzenia odpowiedzi odpornościowej, podanie gotowych przeciwciał zapewnia dziecku bezpośrednią, bierną ochronę na okres zwiększonego ryzyka zakażenia.
W wielu państwach europejskich ochrona najmłodszych przed RSV stała się elementem systemowej profilaktyki zdrowotnej. Według danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) 23 państwa UE/EOG rekomendowały stosowanie długo działających przeciwciał monoklonalnych u niemowląt, a 19 prowadziło finansowane programy takiej profilaktyki. W 16 z nich programy obejmowały wszystkie niemowlęta w określonych grupach kwalifikacyjnych.
Znaczenie profilaktyki wykracza jednak poza zdrowie pojedynczego dziecka. Mniejsza liczba ciężkich zakażeń oznacza również potencjalnie mniej hospitalizacji, mniejsze obciążenie oddziałów pediatrycznych i neonatologicznych oraz mniej stresu dla rodzin.
– Profilaktyka jest najbardziej skuteczna wtedy, gdy wyprzedza chorobę, a nie reaguje na jej wystąpienie. W przypadku RSV szczególnie istotne jest to, że pierwsze miesiące życia dziecka stanowią okres największej podatności na ciężki przebieg zakażenia, dlatego właśnie wtedy ochrona ma kluczowe znaczenie dla zdrowia najmłodszych pacjentów – podkreśla dr n. med. Alicja Karney, pediatra, wakcynolog, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie w dokumencie „Kompas gotowości na RSV niemowląt” Fundacji Instytutu Matki i Dziecka.
Mimo dostępności nowoczesnych metod profilaktyki w Polsce nadal nie funkcjonuje powszechny program zapewniający ochronę wszystkim niemowlętom przed RSV. W praktyce oznacza to, że możliwość skorzystania z określonych rozwiązań może zależeć od sytuacji konkretnej rodziny oraz dostępnych form finansowania. Dane pokazują, że ciężkie zakażenia RSV dotyczą także dzieci, które wcześniej rozwijały się prawidłowo i nie miały rozpoznanych czynników ryzyka. Dlatego coraz więcej państw europejskich traktuje ochronę przed RSV jako element powszechnej profilaktyki zdrowotnej niemowląt.
Tagi

















